Czy to Wasza wina, czyli co z tym drukiem

Przybywam do Was z pierwszym takim wpisem.
Dzisiaj zajmiemy się tematyką druku.
Powiem Wam mniej więcej za co odpowiada wydawnictwo, co jest bardziej zależne od drukarni i na co kompletnie wydawnictwo nie ma wpływu (nawet i to się zdarza, dacie wiarę?).

Zacznijmy od pisania maili do różnych drukarni z pytaniem o wycenę.
Wydawnictwo w 80% powinno się znać na tym, jaki chce papier na środki, a jaki na okładkę, czy obwolutę.
Jeśli ktoś nie jest pewny, zawsze może zapytać miłego pana bądź pani z obsługi klienta drukarni.
Musimy też wiedzieć, czy chcemy mieć uszlachetnienie okładki, tak, tak, to jest ta sławetna błyszcząca lub matowa okładka. Właśnie na tę fakturę wpływa uszlachetnienie folią matową lub błyszczącą. W przypadku okładek zwykłych lub ze skrzydełkami, folia jest nakładana jednostronnie. Kolorystyka takiej okładki tj. 4+0 – tzn. że jest jednostronnie zadrukowana barwą CMYK (czyli ma 4 kolory nakładane na siebie, którą tworzą całość).

W przypadku środków jest do 1+1 – czyli obustronna czerń, jedynka oznacza jeden kolor.
Oczywiście mamy też do wyboru oprawę: klejoną (we wszystkich mangach), szyto-klejoną (z tego co wiem BLAME! w twardej oprawie ma taką oprawę) oraz zeszytową (używaną do czasopism).
Następnie czekamy dniami i nocami na wycenę naszej mangi. Później pozostanie jedynie wybrać ofertę, która odpowiada nam najbardziej.
Nie wiem jak inne wydawnictwa, ale ja mam taki zwyczaj, że jak szukam nowej drukarni, to proszę o próbki materiałów. Pozwala mi to zobaczyć jakość wydruku, w tym przede wszystkim czernie. Bo kto by nie chciał mieć cudnie soczystych czarnych włosów u swojego ulubieńca z mangi?

Drukarnia wybrana. I co dalej?
Dalej dostaniemy dostęp na FTP drukarni, żeby po walce z tłumaczeniem, wklejaniem tekstu i onomatopei, wrzucić pliki na serwer. Okładka jest wrzucana osobno i środki osobno.
Jeśli chodzi o okładkę, to drukarnia jest zobowiązana (choć czasem trzeba samemu zapytać) podać szerokość grzbietu, który jest wyliczany na podstawie ilości stron i gramatury papieru.

I teraz przejdźmy do środka. Drukarnia wysyła także mnóstwo informacji, do których wydawnictwo musi się dostosować jeśli chce, aby ich publikacja wyglądała cudnie. JEDNAK pamiętajmy, że wydawnictwo nie odpowiada i przede wszystkim nie ma wpływu za przesunięcia maszyny, które są nieuniknione!

A to najważniejsze punkty z naszej drukarni. 🙂

Wymagane spady jakie powinien posiadać plik powinny wynosić 3mm. Proszę nie umieszczać dodatkowych elementów na spadach, gdyż zostaną one ucięte. Tekst oraz grafikę proszę umieszczać w bezpiecznej odległości od krawędzi dokumentu, która powinna wynosić 3 mm. – No i tu zaczyna się nasza wyższa szkoła jazdy. Bo CO TO SĄ SPADY I DLACZEGO ONI CHCĄ JE UCINAĆ?! Panowie, nie martwcie się o to, co jest Wam bardzo potrzebne w życiu.

Przedstawię Wam to na podstawie strony prosto z InDesigna. Jak widać na obrazku macie trzy (a w sumie 4) różne kolory. Czerwony kolor jest to format brutto, czarny kolor jest to format netto. Format netto to właśnie to, co trzymacie w dłoniach przeglądając najdziksze *** w tomiku. 😉 Czyli prostym tokiem rozumowania, przestrzeń pomiędzy formatem brutto a netto to spad i jest on obcinany przez maszynę. Informacja z drukarni traktuje też o bezpiecznej odległości od linii cięcia (tak, tak, tej czarnej linii). Wówczas jeśli odsuniemy np. tekst o 3 mm mamy pewność, że maszyna nie utnie tekstu. Jednak, jak wiemy, i tak się zdarza, ponieważ maszyny też mają granice błędu, a maszynami zarządzają ludzie. Także Kochani, nie denerwujcie się jeśli w mandze od swojego ukochanego wydawnictwa znajdziecie ucięty tekst, w 80% nie jest to wina wydawnictwa. Te 20% zostawiam na przypadki typu „Ups, zapomniałam/em przesunąć tekstu…”. 🙂
Natomiast fioletowo-różowa linia oznacza margines strony. Można je ustawiać dowolnie, może on mieć wartość 3 mm, czyli tyle ile wynosi bezpieczna odległość, ale może mieć i więcej. Ja akurat ustawiam je na średnio 7/8 mm zależnie od mangi. Dlaczego? Otóż musimy pamiętać o tym, że margines wewnętrzny – ten od grzbietu – będzie większy. Jeśli nie chcemy, aby trzeba było rozkładać mangę na części pierwsze, musimy posłuchać drukarni i odsunąć tekst z wnętrza o około 7-10 mm. Z tego co doszły do mnie słuchy w „Yamada i chłopak” był jeden tekst, którego nie dało rady przeczytać. Byłam tak przestraszona, że mówię do siebie: „Cholera, zepsułam.”, z trzęsącymi rękami otwierałam InDesigna, patrzę, a tam 10 mm. Siedzę z karpiem, na twarzy oczywiście, nie hoduję karpi. Biegnę do pokoju obok i biorę w ramiona Yamadę (nawet nie zdążył się przestraszyć) i otwieram. I moje wnioski z tego są takie, że manga była dość mocno sklejona i dość głęboko, stąd ten problem. Ale też mam nauczkę na przyszłość, żeby dopytywać czy wszystko będzie okej. Tutaj trzeba też napomnieć o tym, że ustawienie grzbietu, pomimo wytycznych z drukarni, może się zmienić. Tzn. może się odrobinę przesunąć i jest to całkiem normalne. Nie jest to zależne od wydawnictwa. No chyba że został on po prostu krzywo ułożony…

Tutaj trzeba napomnieć jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Nie zastanawiacie się czasem, dlaczego, do cholery, ucięte jest więcej niż powinno?! Pewnie nie mogliście przez to spać, prawda? Otóż to efekt skanowania lub otrzymania materiałów bez spadów. Czasem zdarza się tak, że wydawnictwo nie posiada materiałów i trzeba rozerwać biedny tomik na części pierwsze i je zeskanować. Czasem zdarza się też tak, że wydawnictwo posiada materiały, ale są one już bez spadów. Czyli w tym przypadku co robi wydawnictwo? Wydawnictwo nie ma wyjścia i musi tak rozciągnąć stronę, żeby materiał wszedł na spad, następstwem jest to, że strony wydają się być ucięte względem oryginału. I nie, moi Drodzy, to nie jest wina wydawnictwa. To już jest wina biednej mangi, która nie ma w ogóle materiałów lub ma materiały bez spadów. W naszym przypadku będzie tak z Granicą twojej miłości, pięć miesięcy pytałam o materiały, później okazało się, że ich w ogóle nie ma. Natomiast materiały do Slow Starter, nie dość, że są droższe od większości materiałów, to też nie posiadają spadów. Komunikat od wydawnictwa jaki dostałyśmy brzmi tak:

●Interior pages
1200dpi/PDF
→There is no bleeding part, it becomes the finished size.

Czy teraz już wszystko jest jasne? Nie będziecie krzyczeć na biedne wydawnictwa, że ktoś komuś uciął głowę, a ona NA PEWNO tam była?

Do prac kolorowych stosować przestrzeń barwną CMYK, wszystkie kolory „Spot Color” powinny być zamienione na CMYK. – Wszystkie drukarnie bazują na palecie CMYK (Cyan, Magenta, Yellow, Key (Black)) w przeciwieństwie do internetu, który bazuje na RGB. Czasem w CMYK kolory mogą być mniej wyraziste lub bardziej. Wiele zależy od tego czy dany kolor RGB znajdzie swój odpowiednik w palecie CMYK.
Dla przykładu podrzucam dwa obrazki. Zgadniecie, który jest CMYK?

Natomiast środki są przygotowywany jako Bitmapa monochromatyczna.
Niektóre wydawnictwa stosują też kolory Pantone, jest to specjalna (i droższa) paleta barw. Kolory Pantone bardzo dobrze widać w przypadku Love Stage. Atutem palety Pantone są dodatkowe oznaczenia, jak fluorescencja.

W obszarach czarnej apli należy dołączyć 60% Cyanu, 40% Magenty i 40% Yellow. – Tutaj pewnie myślicie: „Co to jest, do cholery, apla?”. Apla jest to jednolite tło, które jest podkładem pod tekst lub ilustrację, w poligrafii i DTP określa on ilość farby drukowanej.
Czarny tekst w publikacji musi być jednolitym kolorem czarnym. – Jest on wówczas wyraźniejszy.

Co do czerni. W tym przypadku za małą część odpowiada wydawnictwo (co widać powyżej), reszta jest już w rękach drukarni.
Ogólnie można rozróżnić dwa druki: cyfrowy i offsetowy. Offsetowy jest stosowany do większych ilości egzemplarzy. Drukiem cyfrowym natomiast najczęściej robi się dodruki, czyli małe ilości. Choć niektóre drukarnie oferują druk cyfrowy też przy 1500 czy 2000 egzemplarzy. Druk cyfrowy ma to do siebie, że czernie są bardziej soczyste i mocne. Wynika to po części z tego, że drukuje się bezpośrednio z komputera lub maszyny. Natomiast przy druku offsetowym strony są jeszcze naświetlane. I tutaj dużo zależy od maszyny, jakie ma ustawienia, takie czernie wydrukuje. Ostatnio jak szukałam drukarni dla Monstera, porównywałam tomiki z drukiem offsetowym. Sami zobaczcie. Który druk jest drukiem offsetowym?

PS. Trzeba naprawdę rozważnie dobierać drukarnie, bo jak widzicie w pierwotnym wydaniu Monstera tusz wyblakł. Natomiast w Yamadzie czy w Słońcu macie ładne czernie.

Czy jest coś jeszcze, co chcielibyście wiedzieć o druku?

2 thoughts on “Czy to Wasza wina, czyli co z tym drukiem

  1. Nigdy nie mogę się nadziwić jak bardzo dbacie o stronę graficzną (strony wydawnictwa, i mang, a teraz również bloga). Myślę, że będę was śledzić z zainteresowaniem. Czekam na następne artykuły.

  2. Świetny blog! Mnie zawsze ciekawił sposób, w jaki wydawnictwa otrzymują licencje na dany tytuł i czym się kierują przy jego wyborze 🙂 Ciekawy wpis, z niecierpliwością będę czekać na kolejne.

Dodaj komentarz